Żółtaczka u maleństwa





W pokoju robi się coraz jaśniej, to dzięki promieniom słońca, które zaczynają wpadać przez okno. Parę z nich pada na twarzyczkę mojego maleństwa i ... pojawia się przerażenie. Co się stało? Dlaczego jego skóra ma inny kolor niż dzień wcześniej? Cóż to takiego i co jest tego przyczyną? Przerażenie, strach w oczach, natłok myśli, wśród nich najważniejsza czy mój synek jest zdrowy. W napięciu czekam na poranny obchód pediatry, od którego usłyszę "to nic strasznego, wiele dzieci tak ma, nie ma powodów do paniki, mamy do czynienia z żółtaczką fizjologiczną". 

Brzmi znajomo? Niby wiele się o tym słyszy, że żółtaczka fizjologiczna często pojawia się u noworodków, ale jak przytrafia się ona naszemu maleństwu, troska i strach często biorą górę nad zdrowym rozsądkiem. Okazuje się, że w wielu przypadkach zupełnie niepotrzebnie, ponieważ gdy w pierwszych dobach życia dziecka jego skóra i gałki oczne będą zażółcone, mamy najczęściej do czynienia z żółtaczką fizjologiczną, która nie jest uznawana za chorobę. Wszystkiemu winna jest bilirubina, której nadmiar w niewykształconej jeszcze odpowiednio wątrobie noworodka, powoduje zmianę koloru jego skóry i błon śluzowych.

W naszym przypadku poziom bilirubiny był na granicy, więc postanowili zostawić nas dłużej w szpitalu, żeby poobserwować jeszcze dobę i sprawdzić, czy jej poziom nie będzie wzrastał. Położne zasugerowały, żebym często karmiła moje maleństwo, dzięki czemu bilirubina będzie wypłukiwana z organizmu. U nas ta metoda poskutkowała. Kubuś sporo jadł i wraz z kolejną zmianą pieluszki, stawał się coraz mniej żółciutki. Obyło się bez dłuższej hospitalizacji i konieczności stosowania  fototerapii, czyli naświetlania maleństwa w inkubatorze wyposażonym w lampy o niebieskim albo białym świetle. Metoda ta również obniża poziom bilirubiny i w niektórych szpitalach stosowana jest od razu po stwierdzeniu żółtaczki fizjologicznej u noworodka, ale jak widać na naszym przypadku nie we wszystkich.

Nasza "przygoda" z żółtaczką nie trwała zbyt długo, uporaliśmy się z nią w tydzień. Kubuś odzyskał wigor i energię, których brakowało mu podczas "choroby". Teraz wiem, że wszystkie mamy, które martwią się ospałością, brakiem apetytu i co najważniejsze zażółceniem nowo narodzonych dzieciaczków mogę pocieszyć, że jest to normalne i przejściowe. 

Share on Google Plus

About Pogodnieprzezzycie

Jesteśmy pozytywnie zakręconą rodzinką pogodnie kroczącą przez życie. Blog opisuje nasze perypetie, młodego małżeństwa jako świeżo upieczonych rodziców małego chłopczyka. J.A.K. to właśnie my, to zbitka naszych inicjałów, ale także słowo które jest kluczem, dlatego można tu znaleźć sugestie wynikające z codziennie zdobywanych doświadczeń oraz opinie na wszelakie tematy. Jednak przede wszystkim jest to miejsce gdzie chętni mogą poznać bliżej pogodną rodzinkę i nasze codzienne życie.
    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze :

Prześlij komentarz