Godzina spokoju


Kiedyś uwielbiałam chodzić do teatru. Emocje, które pojawiają się podczas oglądania sztuki są zupełnie inne niż te które dają nam produkcje ze szklanego ekranu. Bliskość aktorów niemal na wyciągnięcie ręki sprawia, że czujesz się jakbyś był w środku akcji która tak naprawdę rozgrywa się na scenie. Nawet sama nie wiem dlaczego przestałam być tak częstym gościem tych miejsc z duszą. Najwyższa pora to zmienić i wrócić do starych, dobrych nawyków. Właśnie w czasie kiedy w mojej głowie pojawiły się takie rozmyślenia, nasi przyjaciele zaproponowali nam kolejny wspólny wieczór. Jak wspomnieli o wyjściu do teatru, nie wahałam się ani sekundy. Szybka konsultacja z Arturem, który akurat był na wyjeździe służbowym, co o na to. Jego reakcja była niemal identyczna jak moja, nawet nie wgłębiał się za bardzo co jest w repertuarze, bez zastanowienia stwierdził, że idziemy. Takim oto sposobem wczorajszy wieczór spędziliśmy w szczecińskim Teatrze Współczesnym.



"Godzina spokoju", brzmi ciekawie, wprost idealny tytuł dla rodziców małego szkraba, który jest tak absorbujący, że niejednokrotnie w głowie pojawia się myśl, że chciałoby się mieć choć godzinę spokoju, tylko dla siebie. Też trochę o to chodzi w sztuce. 

Sobotni poranek, główny bohater Michel zasapany wpada do domu dzierżąc w rękach dwie torby. W jednej z nich kryje się biały kruk, którego poszukiwanie zajęło Michel'owi wiele lat. Rozentuzjazmowany marzy tylko o godzinie spokoju, żeby wysłuchać płyty jednej z ikon jazzowych. Czy uda mu się wysłuchać płyty? Czy tak niewiele, nie okaże się wygórowanym marzeniem? 

Wartka akcja, świetne dialogi, wszystko to sprawia, że na widowni niejednokrotnie słychać salwy śmiechu. Błyskotliwa komedia, dająca o myślenia.

To 100 minut spędzonych w teatrze których na pewno nikt nie pożałuje. 

Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=tmZcDBmmTMA
Share on Google Plus

About Pogodnieprzezzycie

Jesteśmy pozytywnie zakręconą rodzinką pogodnie kroczącą przez życie. Blog opisuje nasze perypetie, młodego małżeństwa jako świeżo upieczonych rodziców małego chłopczyka. J.A.K. to właśnie my, to zbitka naszych inicjałów, ale także słowo które jest kluczem, dlatego można tu znaleźć sugestie wynikające z codziennie zdobywanych doświadczeń oraz opinie na wszelakie tematy. Jednak przede wszystkim jest to miejsce gdzie chętni mogą poznać bliżej pogodną rodzinkę i nasze codzienne życie.
    Blogger Comment
    Facebook Comment

2 komentarze :

  1. Wieki nie byłam w teatrze!! ;) warto się wybrać od czasu do czasu ;) pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja obiecuję sobie, że jak tylko podrośnie moja najmłodsza latorośl (córka ma 4,5 miesiąca), wrócę do bardziej efektywnego życia i znowu zaczniemy gdzieś wychodzić. Nawet już mam zaplanowane, że pierwsze co robimy po pójdziemy na kabaret Moralnego Niepokoju.

    OdpowiedzUsuń